LoginSign up now !English
  Home » Talents » Poet
Report an abuse  |  I am a Fan !  
Sishu22TextsMusicsVideosPhotosFansGuestbook
Texts
hmm ... cóż za uczucie ...
By Sishu22 - 11/2/2008 2:16
" .... Leżąc płasko ... bez ruchu ... czasem przesuwana ... czasem gniecona ... nawet nie wytarta z kurzy ... rozglądając się do okoła ... w większości co widzi ... to białą płaszczyzne ... na której czasem siądzie mucha ... by odpocząć ... bądź złożyć jajeczka ... czasem coś wielkiego ją ominie ... zatrzyma się ... popatrzy ... pomaca ... bez zachwytu ... jedynie z przemyśleniem ... czy jest potrzebna ... choć przydać się może ... bez wzruszenia ramion ... gwałtownie chwycona ... lecąc ... nie dostrzega danego punktu ... na którym można się skupić ... wir kolorów ... rozmazany obraz ... brak wyczucia ... rozkojarzenie ... nieprzewidziany upadek ... zimne, nie wygodne pręty ... z jednego kranca w drógi rzucana ... ciągle nie mogąc skupić wzroku ... gdzie ją los niesie ... uchwycona w lekkim cieple ... nie znanego dotąd dotyku ... szybki ruch ... nagość ... odczucie wolności czy niepewności do wstrętu ... wywołanego wstydem ... w tej chwili nie gra to już żadnej roli ... przedstawienie zakończone ... na wpół złamana ... zamknięta ... gdzieś gdzie ciemno ... czasem dostrzegając smuge świała ... pełno wilgoci ... nadgryzana i przeżuwana ... w ciągłym chaosie ... dziwnych dzwięków ... rozmemłana ... jak pijany młodziak zchodzący z karuzeli ... zurzyta z brakiem smaku ... bezczule wypluta ... przez obrzydliwca ponownie glamiącego ... przy strzelaniu balonów rozsiewając zakaźliwą śline ... ochydnie mieląc jadaczką ... po czym wsadzając obleśne ... zczerniałe z brudu paluchy do nieczyszczonej od dawna jamy ustnej ... gniotąc i kręcąc kulke ... wyrzuca na ziemie ... przy okazji wydalając chare wytworzoną z tytoniowej flegmy ... osadzającej się na płucach ... znajdując się odok słupka ... zostaje obszczana przez ulicznego psa ... leżąc przy petach ... śmieciach ... tysięcy zarazków ... splugaczona ... ostatkiem swojej wydzieliny ... kleistej ... przyczepia się do buta ... wcześniej ... przez nie uwage ... zatopionego w gównie ... mocując swoje siły razem z odchodami ... przytłoczona beznadziejnością ... bezkleistą częścią zachacza o nierówności chodnika ... zaczyna się zlewać z resztą okropności gnieżdzących się pomiędzy szczelinami podeszwy ... nagle robi się ciemno ... bez ruchu ... bez powietrza ... po czym odczuwa rozrywanie ze wszystkich stron ... przekuwanie ... niczym szpilka napuchniety balon ... oderwana od podeszwy ... jak dziecko bawiące się w biologie ... sprawdzając co robaczek ma w środku ... brakiem sił ... trzymana na patyku ... spada w dół ... na miękką trawke ... chwilowy spokój ... złapanie oddechu ... słońce grzeje ... niczym rozrzażony węgiel ... pozostałością wymiętolonej ... rozbebłanej ... prawie rozpuszczonej ... dziobana przez kruka ... nawet nie stać ją na łzy ... uchwycona ... na ostrzu dzioba ... jako przyklejka do gniazda ... pod cieniem liścia ... nie płacze ... nie ucieka ... nie marzy ... pustką zasiana ... bez krzty sił upada pod korzeń ... wrastający w ziemie ... razem z nim ... lecz już całkiem bez niego ... sama ... odkrywa podziemne odsłony ... innego ... nie wiadomo czy gorszego, czy lepszego ... skrawka twórczego dzieła ... w wielkiej nicości ... popłochu ... odczuwa coraz to dziwniejsze ... nawet w myśli nie znane rzeczy ... coś ślizgiego ... coś co wrzera się od środka ... choć już za wiele z niej nie pozostało ... uśmiecha się ... nie widząc ... ledwie ... zarazem niesamowicie ... odczuwając okropności ... z uśmiechem ... niczym w spowolnieniu - film ... znika ... jak mgła przy silnym wietrze ... nie myśląc ... nie wspominając ... przez czucie i bez czucia ... rozpada się ... nic po sobie nie zostawiając ... jedynie bakterie, które pomogą rozwinąc się chwastom ... nie potrzebnym ... przeszkadzającym rozwinąc się pięknu ... innych ... potrzebnych roślin ... które szyderczym uśmiechem patrzą ... nie pomagają ... kołysząc się delikatnie ... łaskotane przez wiatr ... kiedy te gorsze ... ścięte ... tepym narzedziem ... wrzucone na stos ... spalajac sie niczym popiol ... rozrzazany sztucznymi plynami ... niczym zracy kwas ... ktore coraz mocniej ... radosniej ... wyszczerzonymi zebiskami ... porzeraja plonacym oddechem ... bez sumienia ... pasjonujac sie swoim zadaniem ... brnie do konca ... rozszalaly jak byk - widzac czerwona plachte ... lecz nie dlugo ... temperatura wrzenia opada ... smutek ... pierwsze lzy padly ... na cos czego juz nie ma ... nie istnieje ... kojacy chlod ... rozzalone chmury ... polaczyly sily ... pomagajac ukoic bol ... zmeczonej tym wszystkim ... powloce ziemi ... ktora znosic musi ... i walczyc ... by przetrwac ... wydziwiane zachcianki ... tworcow zniszczenia .... "

aboutbloghelptermsprivacycontactflyersbahu © 2008